IPhone 18 Pro Max równie dobrze mógł zostać nazwany 17SPro Max. Wprowadza aktualizację chipa, kilka drobnych poprawek w aparacie i nowe kolory. Kiedyś oznaczało to w zasadzie aktualizację dla serii S, ale Apple nalega na aktualizację w pełnym numerze, a pośród globalnego niedoboru układów pamięci żąda 100 USD/150 EUR/100 GBP więcej niż zeszłoroczny 17 Pro Max.

Nie ma zbyt wiele do powiedzenia, jeśli chodzi o wrażenia z rozpakowywania. Dostajesz jeszcze kabel USB-C, który jest… fajny. W tym momencie nie jesteśmy pewni, ile przyszłych iPhone'ów zostanie wprowadzonych na rynek z dołączonymi akcesoriami, więc kabel jest lepszy niż nic.

Oczywiście musieliśmy zdecydować się na model bordowy. Jest to ciemnoczerwony odcień, który ładnie komponuje się z różnym oświetleniem. Oto aTikTokof, jak wypada na tle innych najnowszych telefonów w kolorze bordowym.
Jedną wizualną różnicą w porównaniu z serią 17 Pro jest to, że szklana część z tyłu jest teraz dopasowana kolorystycznie do metalowych elementów. Musimy przyznać, że jednolity wygląd jest ładny.
Jak zatem leży w dłoni 18 Pro Max?

Heavy.
Ważący 249 gramów jest najcięższym z modeli Pro Max. I z pewnością poczujesz większą wagę, jeśli korzystasz z bardziej kompaktowego telefonu, takiego jak iPhone 17 Pro. Jest także zaledwie 6 gramów lżejszy od iPhone’a Duo – pełnoprawnego telefonu składanego.
Aha, a oto kilka ujęć tej nowej zmiennej przysłony na kamerze głównej. Fajna sztuczka na imprezę, ale nie przekonuje nas jej praktyczność poza skrajnymi przypadkami użycia. Więcej szczegółów możesz spodziewać się w naszej pełnej recenzji.
Jeśli chodzi o resztę urządzenia, to prawie przypomina ubiegłorocznego 17 Pro Max, z wyjątkiem nieco węższej wyspy Dynamic Island z przodu.

W ten sposób zakończymy tę część dyskusji. Pałeczka przechodzi teraz w ręce naszej oddanej ekipy recenzentów, która przeprowadzi dogłębną analizę.
